i tak naprawdę to chyba wszystko się skończyło.
formalnie, resztę pozostawmy tak, jak jest.
nowy zakup, lustrzanka. w sumie nie wiem, po co, za głupia jestem, żeby robić tym zdjęcia, tylko zmarnowałam pieniądze, nie wykorzystam jej możliwości i tyle. pech. od zawsze byłam rozkapryszonym dzieckiem, które musi mieć wszystko, co tylko chce : )
koniec ferii, ach, za sześć godzin muszę wstać i przystosować się do tego systemu, pięć godzin snu i dziewiętnaście na nogach, nie lubię tego, nie lubię. mam za to w szufladzie tajną broń, której na razie nie wyjmę, no ale może się przydać, jakby co.
ach, bredzę, wiem
